Jak Microsoft zrobił ze mnie użytkownika konkurencji?

Jak na pewno zauważyliście, moje ostatnie wpisy związane z technologią dotyczą albo to systemu iOS, albo MacOS. Jak zatem doszło do tego, że tak zagorzały przeciwnik nadgryzionego jabłka postanowił znowu go spróbować? CO więcej, jak doszło do tego, że to nadgryzione jabłko zaczęło temu zagorzałemu przeciwnikowi smakować? Żeby zrozumieć ten fenomen musimy cofnąć się do wydania systemu iOS 13 i zapowiedzi wydania systemu Android 12. W obozie jabłkowych coś zaczęło się od tej wersji systemu zmieniać na lepsze, podczas gdy robocik stawał się coraz mniej przyjazny zaawansowanemu użytkownikowi. Gdy to w systemie iOS zyskaliśmy dostęp do praktycznie całego systemu plików urządzenia, w Androidzie zaczęło się wymuszanie na użytkowniku chronienie prywatności, dziwne sandboxowanie systemu plików dla aplikacji, ograniczenia związane z API, niezrozumiały wtedy chyba dla nikogo format pakietów AB, jeszcze większe zacieśnienie sieci bezpieczeństwa Google, coraz większe opóźnienia w aktualizacjach i co najgorsze… ograniczenie pewnych funkcji screenreadera Jieshuo AKA. Commentary Screenreader. W takiej formie sam Android nie oferował mi niczego, czego w ten czy inny sposób nie uzyskałbym na iPhonie, co więcej TalkBack był wówczas i jest nadal tak straszną porażką, że korzystanie z niego jako głównego programu odczytu ekranu na Androidzie bardzo źle wpłynęłoby na moją szybkość pracy na smartfonie. I tak o to, z olbrzymim bulem serca i dzięki namowom użytkownika @Monstricek trafił do mnie iPhone SE 2020.

Coś się kończy, coś się zaczyna

Nie powiem, żeby moje początki z systemem iOS były miękkie i przyjemne. O ile sam proces konfiguracji był prosty i logiczny (nic się w nim nie zmieniło od iOS 6.0), o tyle gorzej było już w samym systemie. Android, a raczej CSR przyzwyczaił mnie do tego, że w programie odczytu ekranu mogę zrobić na prawdę wiele ciekawych rzeczy. Trzeba przetłumaczyć tekst? – Nie ma problemu! Trzeba rozpoznać kod z obrazka? – Da się zrobić. Trzeba rozpoznać cały ekran? – Spoko, załatwione. Gdy wszedłem do ustawień VoiceOvera byłem bardzo negatywnie zaskoczony tym, jak ułomny jest to czytnik ekranu w porównaniu do Jieshuo. Na moje szczęście wtedy była już dostępna jakaś wczesna beta systemu iOS 14, gdzie to do aplikacji „Skróty” (taki lepszy tasker) doszło multum nowych funkcji i akcji. Dla mnie jako dla człowieka lubującego się w takich rzeczach był to raj, i tak właśnie zagłębiłem się w skryptowa nie iOSa. Okazało się, że nie ma najmniejszego problemu, aby do VoiceOvera dodać możliwość tłumaczenia tekstu ze schowka (tak, jak to miało miejsce w Jieshuo), uzyskania szybkiej informacji o moim aktualnym położeniu czy innych rzeczy. Takie rozwiązanie praktycznie całkowicie zniwelowało moją potrzebę korzystania z CSRa, chociaż nadal były i są w nim funkcje, których na iOS brakuje mi dość solidnie.

No a jak trafił do mnie Mac?

Jest jakiś tam czas w roku 2021. Internetem wstrząsa wieść o pojawieniu się wycieku nowego systemu, Microsoft Windows 11. Zarówno ja, moi znajomi jak i cały świat był podekscytowany tym, co prawdopodobnie miało nadejść. Kompletnie ignorując zagrożenie jakie mogłoby wiązać się z pobieraniem czy instalacją jakiegoś nieoficjalnego obrazu nie wydanego jeszcze systemu operacyjnego przystąpiłem do testów. Moje pierwsze wrażenia były więcej niż pozytywne: nowe menu start, lekko, acz ciekawie przebudowane ustawienia czy szybciej działąjący eksplorator plików to tylko kilka rzeczy które zaskoczyły mnie w Win 11 na prawdę mile. Niestety, zachwyt nie mógł trwać wiecznie. Mijały sobie tygodnie i Windows 11 ujrzał w reszcie światło dzienne, i mógł już zostać pobrany i zainstalowany z oficjalnych, bezpiecznych źródeł. Nie będę wspominał o krytycznych wręcz błędach, jakie trawiły wersję „1.0” produktu, bo takie rzeczy mają oczywiście prawo występować, skupię się natomiast na innych smaczkach, które skutecznie zniechęciły mnie do Windowsa, prawdopodobnie na długi, długi czas. Zacznijmy może od tego, że w tle cały czas działa sobie jakiś ukryty proces Chromium, będący hostem dla kompletnie nie przydatnych i bezsensownych widgetów, jakie zostały dodane do Windowsa 11. Dlaczego nie przydatnych i bezsensownych? A no dlatego, że są one tylko i wyłącznie wyciągami z jakichś losowych stron Internetowych, nie ma do nich łatwego dostępu no i firmy trzecie nie mogą ich tworzyć, nadal. Ukryty proces Chromium zżerał niesamowicie dużo procesora i pamięci operacyjnej, którą to można było wykorzystać w inny sposób. To jednak nie jest najgorsze: eksplorator zwolnił jeszcze bardziej, przepływność dysków spadła o jakieś 20% (nie, nie mam AMD i tak, dzieje się tak nadal), programy zwolniły i z Win32 API zaczęły znikać losowe funkcje. No i tak o to przesiadłem się na system MacOS. Oczywiście, do ideału mu brakuje no i nie ma ZDSR, ale Windows zmierza w coraz to gorszym kierunku, i jak na razie nie widzę dla siebie miejsca w tym pociągu.

Na marginesie, jaka jest wasza opinia o Windows 11 i o tym, w jakim kierunku Microsoft zmierza ze swoim flagowym produktem? Czy uważacie, że Windows 11 ma jeszcze szansę stać się używalnym lub chociaż poprawnie działającym systemem operacyjnym czy będziemy mięli powtórkę z Visty czy Win 8? Te pytania pozostawiam Wam, drodzy czytelnicy. Tymczasem ja kończę już ten wpis i zapraszam Was do refleksji nad przyszłością, w którą wszyscy zmierzamy.

27 komentarzy

  1. No to dalej rzecz, o której będę trąbił do póki to nie zostanie naprawione, a rok czasu to chyba gruba przesada nie uważacie? Czy jeśli dzwonimy do danej osoby, a Iphone wybierze sobie zupełnie kogoś innego z listy połączeń, bo tak uważacie że to nie jest błąd i dalej można powiedzieć, że można dzwonić bez problemu? Czy serio w tych czasach taki problem zrobić dobry i dopracowany produkt do użytku codziennego bez względu czy mówimy o Iphone, czy o Androidzie?

    1. Ja tego błędu nie mam od dawna. Zastanaiwam się ile osób faktycznie dotkniętych tym problemem faktycznie go zgłasza.

  2. @Julitka, czytając Twój komentarz mam wrażenie, że czytam o jakimś innym systemie niż ten, którego używam. Fakt, iOS nie jest idealny, ale żeby nie dało się z niego dzwonić? To już gruba przesada, albo straszny pech. Używam regularnie iPhone’a 11 z najnowszym iOSem i jedyną moją negatywną obserwacją w stosunku do poprzednich wersji jest mniejsza dbałość Apple’a o szczegóły. Mam wrażenie, że ten system zaczyna wyglądać coraz bardziej… Jakoś, tu coś jest gorzej dostępne, tam z czymś jest problem, ale to jednak nadal stabilnie działające oprogramowanie.

  3. Czekaj, bo chcę się upewnić. W jakim ty systemie zaobserwowałeś lagi na audio?
    Bo ja już się kompletnie pogubiłem.

  4. Ale właśnie taka analogia jest mniej więcej od początku Windowsa: 3.11 i 95 były jakie były, 98 był ok, Millenium też, 2000 to dziadostwo, Xp ok, Wista wiadomo, 7 bardzo ok, Ile na ósemkę się na kląłem to tylko ja wiem, a 10 jaki jest każdy widzi.

  5. Jestem użytkowniczką IPhona od IOS 7. Teraz mamy IOS 15. Wydaje mi się, że mam doświadczenie w takim wypadku. Mniej więcej od IOSA 11, który ogółem był porażką, poprzez kolejne wersje, odnotowuję znaczący spadek wydajności, a przede wszystkim – responsywności tak telefonu, jak i samego Apple wobec użytkownika. Apple już się z nami nie liczy. Jeżeli zgłaszane po wielokroć błędy nie są naprawiane, jeżeli nie można dzwonić przez długi czas, jeżeli osoby widzące, też zagorzali fanowie Apple, na niego narzekają, to coś jest nie tak. Moja rodzina cała ma IPhony od 2016 czy 2017 roku. Ostatnio zmienili z SE na SE2020. I jakoś nie odnotowali znaczącej poprawy. Znana mi osoba przesiadła się z Androida na IPhona, bo podobno taki fajny, szpanerski itp itd. I to mimo naszych rad, żeby została przy Androidzie. Efektem tej przesiadki jest używanie IPhona do zdjęć i ew. jakiegoś Facebooka czasem, ale używanie starego, wysłużonego telefonu we wszystkich innych celach. Klnie na niego strasznie. A to nie jest osoba, która dużo narzeka.

    1. Nie mówi ę że nie masz doświadczenia :). Ja zgłaszałem parę błędów do Apple (Zcoprawda nie w iOS, a w MacOS) i jestem zadowolony z odpowiedzi i rezultatów.

  6. Ta, 13 potem znó zły, 14 i tak sobie będziemy robić. 8.1 jak dla mniebył zdecydowanie lepszy niż zjebana 10tka.

  7. Jak sam autor wpisu powiedział zobaczymy jak czas pokieruje.
    Początki win10 też nie były kolorowe. Znając Microsoft może się powturzyć scenariusz z Visty.
    No pa, Windows ME, system, który podobno był bardzo zabugowany, potem superancki XP, znowu potem Vista, która w pierwszych wersjach również się nie przyjęła, dopiero po aktualizacji do service pack się poprawiła, ale i tak większość użyszkodników zapamiętało wistę jako zły system, potem stabilna i dobra siudemka, potem znowu Windows 8, który też z jakiśch powodów się nie przyjął, i Win10, który jest OK.
    Więc wg takiej logiki 11 się nie przyjmie i 12 może się okazać dobrym systemem.

  8. @nuno co Ty pieprzrysz, za przeproszeniem? Używanie lokalizacji zawsze możesz zezwolić w ustawieniach > aplikacje > aplikacja > uprawnienia.

  9. Julitko, nie wiem z kim rozmawiasz, ale jeśli tak ci mówili użytkownicy Iphone se pierwszej generacji to się nie dziwię w sumie. Co jest nie tak z Ios, bo ja serio nie widzę irytujących wad, no może po za jedną, to że gdy dzwonisz do ostatnio wybieranego numeru to on dzwoni ci do kogoś zupełnie innego, ale nie wiem czy to problem samego Vo, bo przyznam nie śledziłem tematu od początku. W każdym razie nawet na starym Iphone 7 Ios 15 działał bardzo dobrze.

  10. Ale zanim Win 10 się unormował to minęło kilka lat czyż nie? Win 11 wszedł pod koniec tamtego roku, więc jeszcze wszystko jeszcze może się zdarzyć.

  11. Haha, zawsze byłeś, jak sam powiedziałeś, "zagorzały". Szkoda, bo nie widzisz wtedy wad tego, czego bronisz, a jeno zalety.
    Niestety ja, długoletnia użytkowiczka IOS, twierdzę, że schodzi na psy. Coraz jest gorszy. Apple coraz mniej ma w poważaniu użytkowników, wychodząc ze słusznego założenia, że Apple to Apple i i tak ludzie będą poważać Apple, bo jest Apple. A ja powoli, powolutku, przekonuję się do konieczności kupienia Androida.
    Nie powiem, żeby mi się to podobało, bo jednak przyzwyczaiłam się do IOSa, jest to system intuicyjny, prosty, idiotoodporny, ale jednak pracuje się na nim coraz gorzej. I gdybym tylko ja tak uważała, mogłabym stwierdzić, że jestem dziwna. Ale takie same opinie słyszę od niewidomych i od widzących, którzy IPhony mają od dłuższego czasu.
    Co do Windowsa, chyba się nie wypowiem, bo nie mam zdania.
    Wszyscy używają Windowsa, bo używają Windowsa wszyscy. Taka samonapędzająca się maszyna. A przecie Linux złym systemem nie jest.

    1. Nie widzę wad bo nie mam porównania ze starymi iOSami. To znaczy… mam, ale dla mnie jest lepiej niż było. Co Tobie przeszkadza w obecnych wersji iOS?

  12. A do Androida kiedyś wrócisz? Ja na razie 11 nie mam i póki co nie zamierzam mieć. Przypomnę tylko, że początki Win 10 też były mega irytujące i chodź dalej ma swoje jazdy to jest chyba lepiej niż te 5 lat wstecz.

    1. Nadal mam Androida i nadal z niego korzystam (testuję i tłumaczę CSR). Różnicą między Win 10 a Win 11 jest taka, że Win 10 faktycznie poprawiał się z wersji na wersję, a WIn 11? No cóż…

    1. Niestety nie na wszystko. Czyszczenie pamięci czy używania lokalizacji tylko gdy używam aplikacji nie mogę wyłączyć.

  13. A ja zapraszam i zachęcam Cię do wypowiedzenia, czegóż to znów w Androidzie 12 Ci tak bardzo brakuje, że aż tak już Ci się stał niepotrzebny.

    1. To nie chodzi o braki tylko ograniczenia. Nie chcę żeby system na siłę chronił moją prywatność odbierając mi funkcje innych aplikacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

EltenLink